Straciłeś ochotę do treningu? 5 porad dla trenerów (i ćwiczących) jak poradzić sobie z wypaleniem

Czy jest możliwe, że na myśl o kolejnym treningu będzie robić ci się niedobrze? 

Masz wrażenie, że wymarzona praca trenera stała się Twoim przekleństwem i wysysa z ciebie całą energię do własnych treningów?  

Schemat często wygląda podobnie: od momentu odkrycia najwspanialszej dyscypliny na świecie, bieganie, tenis, podnoszenie ciężarów, CrossFit (nazwij to jak chcesz), żyjesz i oddychasz tylko tym, kochasz sport oraz poświęcasz mu każdą wolną chwilę i środki.

Czujesz się wspaniale, uczysz się nowych rzeczy, zdobywasz poziomy – jednym słowem jesteś coraz lepszy. Znajomi opowiadają o Tobie innym i sugerują, że powinieneś zostać trenerem, bo jesteś świetny W niedługim czasie nadarza się okazja na pracę lub sam ją sobie stwarzasz i voila!

Masz robotę, którą kochasz i jeszcze będziesz zarabiał dobre pieniądze. Nieźle!

Jednak pewnego dnia budzisz się z myślą, że minęło parę lat a ty jesteś cały czas w tym samym miejscu. Trenujesz, trzymasz dietę, ale w zasadzie nic się nie zmienia. Kolejna jednostka treningowa robiona jest z przymusu lub z poczucia odpowiedzialności.

Kręcisz się w kółko.

Rok za rokiem schemat jest taki sam: Zima, trening praca ferie praca, Wiosna, trening święta trening praca, Lato trening urlop trening praca, Jesień brzydko praca trening, Święta – mijają lata a ty jesteś na takim samym poziomie jakim byłeś, brzmi znajomo?

Być może właśnie doświadczasz wypalenia. Można to porównać do obróbki kawałka drewna na tokarce. Na początku z bezkształtnego pieńka udało ci się zrobić coś za co Gepetto dałby ci lajka na Facebooku, jednak jeżeli będziesz dociskał dłuto za długo i ze zbyt dużą siłą to z arcydzieła pozostanie tylko mały palik.

Na szczęście nie jesteśmy z drewna i jeżeli zdamy sobie sprawę z istniejącego problemu to zawsze możemy go naprawić.

5 porad dla trenerów i ćwiczących jak poradzić sobie z wypaleniem.

1. Poproś o pomoc innego trenera

To może być gorzka pigułka do przełknięcia, bo przecież to ty pomagasz ludziom zdobyć sprawność, ale uwierz to może być jedna z najlepszych decyzji w Twojej treningowej karierze.  

W pracy zawsze zdumiewa mnie konsekwencja podopiecznych, którzy każdego tygodnia, przez miesiące stawiają się na treningi, często padnięci po całym dniu pracy lub opieki nad dziećmi. Mimo wszystko są i ćwiczą nie ważne jak powtarzalny jest program treningowy. Robią tyle na ile starcza im sił – konsekwentnie.

Chcę przez to powiedzieć, że największą zaletą pracy z trenerem jest powierzenie mu odpowiedzialności za rozwój, natomiast twoim zadaniem jest być i zrobić to co jest napisane, inaczej czeka cię przykra rozmowa z trenerem (powiesz, że ci się nie chciało?)  a raczej unika się takich niebezpiecznych sytuacji.

2. Zmień miejsce treningów

To najmniej inwazyjna z metod, ale równie skuteczna co pozostałe. Często coś tak prostego jak zmiana otoczenia może mieć zbawienny wpływ na wzrost poziomu motywacji i zaangażowania w proces treningowy. Nowe warunki, nowe zasady i nowi ciekawi ludzie przyniosą powiew świeżości w rutynie. 

à propos – mniej znajomych w zasięgu wzroku to większa szansa na nieprzerywany pytaniami (o dosłownie wszystko co się dzieje w klubie i na świecie) trening.  

3. Wystartuj w zawodach

Ciągłe przygotowania do wojny, która nigdy nie nastąpi nie mają sensu. Serio.

Czas rzucić tak bardzo oklepanym kołczingowym hasłem “Wyjdź ze swojej strefy komfortu” i znów poczuć delikatne kręcenie w żołądku zaraz po wyczytaniu twojego nazwiska z listy startowej. Jeżeli przegrasz – tym lepiej, będzie to mocny bodziec do zwiększenia intensywności treningów, lecz tym razem w kierunku poprawy konkretnej sprawności. Jeżeli już jesteśmy przy oklepanych cytatach, to pozwolę sobie przytoczyć Senekę:

“Jeżeli nie wiesz do jakiego portu płyniesz, żaden wiatr nie będzie właściwy.”

Seneka

Zadanie domowe jest więc następujące: Znajdź i zapisz się na 3 starty w trakcie roku, idealnie byłoby jeżeli 2 z nich odbywać się będą poza Twoim miejscem zamieszkania.

4. Zacznij robić coś zupełnie innego

Pamiętasz jakie to uczucie towarzyszy zdobywaniu nowych umiejętności i sprawności w sporcie? Prawdopodobnie nie pamiętasz i właśnie przeczesujesz zakamarki mózgu aby przypomnieć sobie kiedy ostatnio taka sytuacja miała miejsce. Nie ma rzeczy bardziej ekscytujących niż pierwsze razy. Pierwsze zawody, pierwsza miłość, pierwsza wygrana… pamiętasz to do dziś.

Inwestycja czasu w zdobywanie nowych umiejętności być może pozwoli ci na poznanie się z zupełnie innej strony. Daj sobie rok na spróbowanie czegoś nowego i wejdź w to All-in. Będziesz mógł odkrywać i przeżywać jak dawniej. Mogą to być rzeczy podobne, np. kolejny sport rakietowy lub coś całkiem z innej bajki, właściwie to bez znaczenia, chodzi o sam proces poznawania. 

Nawet jeżeli okaże się, że to nie było to czego szukałeś, istnieje wysokie prawdopodobieństwo, że zatęsknisz za tym co robiłeś wcześniej i wiesz co? Będziesz potrafił robić nowe rzeczy, więc co masz do stracenia?

5. Zrób sobie przerwę

Czytałem podobne artykułu dotyczące “unikania wypalenia” , które sugerują, aby zrobić sobie przerwę od treningu, ale nie za długą gdyż możesz nigdy już do niego nie wrócić. Nie zgodzę się z tym stwierdzeniem. Weź sobie tyle wolnego ile potrzebujesz. Wegetuj przed telewizorem, jedz pączki zresetuj się.

Jeżeli faktycznie jest to to, co kochasz, znajdziesz motywację aby wrócić do treningów, właśnie tak robią zawodnicy po ciężkich kontuzjach i często okazuje się to zwrotem w ich karierze.

Czy doświadczyłeś wypalenia? Jak sobie z tym poradziłeś? Zmieniłeś sport czy zrobiłeś sobie przerwę? Podziel się swoimi przemyśleniami i doświadczeniem w komentarzach.